Oficjalny serwis Urzędu Miasta w Brzegu

Skróty klawiszowe

  • TAB kolejny element
  • / wyszukiwarka
  • CTRL (CMD) + powiększenie widoku
  • CTRL (CMD) - zmniejszenie widoku
Data publikacji artykułu: 17 września, 2014 Tytuł artykułu

Nie pozwolę, aby brzeżanie płacili haracz. Rozmowa z Burmistrzem Brzegu

Treść artykułu
 
 
Rozmowa z Burmistrzem Brzegu Wojciechem Huczyńskim o działalności związku EKOGOK i składowiska odpadów, w którym Brzeg ponosi większość kosztów.
 
W mediach pojawiły się informacje, że zamierza Pan „rozbić” związek EKOGOK, czyli mówiąc skrótowo nasze składowisko odpadów, od środka. Takie zarzuty stawia m.in. Henryk Wujek, dawny przewodniczący zarządu związku w latach 1998-2002 i były zastępca Burmistrza Brzegu w latach 1994-98.
– Padło wiele zarzutów pod moim adresem. Mogę je skwitować krótko: pan Henryk Wujek nie wie, o czym mówi. Poza tym, mieszkańcom miasta oraz mieszkańcom gmin wchodzących w skład związku podawane są w ten sposób nieprawdziwe informacje. Muszę przeciwko temu stanowczo zaprotestować. To są stare SB-eckie metody, kiedy to pracownicy SB tworzyli kłamliwe informacje, a potem rozpowszechniali je poprzez osoby będące ich współpracownikami. Nie pozwolę, aby kieszenie mieszkańców naszego miasta musiały finansować tego typu przedsięwzięcia. Na dodatek w wypowiedziach medialnych pan Wujek przedstawia się jako człowiek dialogu, którym to ja, rzekomo, nie jestem. I oczywiście, może mieć rację, biorąc pod uwagę rodzaj tego „dialogu pana Wujka”. Nie dopuszczę bowiem do „dialogu”, w którym przez „dogadywanie się” kolegów pana Henryka Wujka podpisywane są niekorzystne umowy dla Brzegu.
 
Przecież EKOGOK jest przedstawiany jako sztandarowa inwestycja międzyregionalna, w której Brzeg jest liderem.
– Od kilku lat przedstawiam w tej sprawie fakty, niestety, bolesne dla nas wszystkich. Zasługą jest jedynie to, że na ówczesny czas zaczęto realizować inwestycję ponad granicami województwa. I to jest sukces. Natomiast warunki zawartego wtedy porozumienia są niekorzystne dla Brzegu. W roku 2003 mój ówczesny zastępca – Mirosław Stankiewicz wraz ze mną krytykował również te warunki. Niestety, na ich zmianę konieczna była jednomyślność. Takiej woli innych członków EKOGOKU nie było. Dlatego od początku powstania Związku, kiedy pan Henryk Wujek wraz z kolegami z Zarządu Miasta, współtwórcami Towarzystwa Rozwoju Ziemi Brzeskiej podjęli decyzję, by miasto płaciło 58% wszystkich kosztów przy jedynie 23% głosów, układ ten był chory, ale był wynikiem „dogadywania się” pana Wujka. Dla mnie taki układ jest chory, zwłaszcza, że działa wbrew interesowi miasta i jego mieszkańców. Szczególnie, że to brzescy podatnicy nie tylko inwestowali w instalacje do przetwarzania i składowania odpadów, ale to my, brzeżanie, ponieśliśmy 58% kosztów inwestycji przeznaczonych dla miejscowości Gać. Bo taka była polityka pana Wujka i jego kolegów.
 
Ale wszyscy płacili?
– Tyle tylko, że brzeżanie stanowili wówczas ok. 38 tys. populację na około 90-tysięczną ludność zamieszkującą obszar-członków gmin związku EKOGOKU. Patrząc na proporcje powinniśmy ponosić około 40 procent kosztów. Tymczasem zgodnie z umową byliśmy zobowiązani, na skutek tego właśnie „dogadywania się”, płacić 58 procent kosztów. To jest właśnie słynna logika „dogadywania się”. Nic, tylko pozazdrościć pomysłowości, dla której wydrenowano kieszenie brzeżan!
 
Czyli płacimy ok. 18 procent więcej niż powinniśmy?
– Dokładnie. Podczas, gdy mieszkaniec Brzegu płacił na ten związek 1,2 zł, to mieszkaniec innej gminy złotówkę, a czasem nawet mniej. Trzeba również powiedzieć, że gdyby każdy mieszkaniec płacił te 1,2   zł rocznie, to nie byłoby problemu, bo w skali miasta byłaby to kwota 48 tys. zł. Ale tam poszły miliony. Oczywiście, dzięki „dogadywaniu się”, okazuje się, że my mieliśmy po prostu gest. To jest wielki skandal i o tym mówię od kilku lat, próbując zmienić niekorzystną dla Brzegu formułę funkcjonowania EKOGOK-u. Przez wiele lat spłacaliśmy m.in. jako miasto zobowiązania na rzecz gminy wiejskiej Oława. To my płaciliśmy nieproporcjonalnie więcej niż inne gminy, dzięki panu Wujkowi i jego kolegom. Dla porównania, małe gminy, posiadające jedynie po kilka procent udziałów, mają natomiast ponad 50% głosów na walnym zgromadzeniu, a ponoszone przez nich koszty to 10%. Żadna osoba przy zdrowych zmysłach w taki interes by nie weszła. Ale jak widać, przy wydawaniu publicznych pieniędzy pan Wujek i jego kolegów z ówczesnego Zarządu mogli było zawierać   jakiekolwiek nielogiczne i niekorzystne porozumienia. To jest patologia w wydaniu handlowym. I właśnie o tym mówiłem na sesji Rady Miejskiej, co wywołało takie oburzenie u pana Wujka, Pikora i jego kolegów. Jesteśmy małym miastem, jednym z biedniejszych. Dlaczego zawarto taki pakt na wieczność i my mamy być-przepraszam za słowa – „frajerami”, którzy są „dojeni na kasę”?
 
Mocne słowa.
– Ale prawdziwe. Niestety, decyzja o zmianie tej umowy musi być jednomyślna. Wszyscy członkowie związku muszą ją podjąć jednogłośnie. To jest kolejny efekt „dogadywania się” pana Wujka. My, jako miasto, sami nic nie możemy. Mimo że jesteśmy największym kosztowym udziałowcem związku. Dlatego od samego początku mówiłem, że należy to zmienić. W poprzedniej kadencji Rada Miejska głosowała nawet uchwałę o przyjęciu nowych członków do związku, czyli zmianę umowy. Tam były zapisane koszty proporcjonalne do ilości mieszkańców. Niestety Gmina Skarbimierz się na to nie zgodziła, a przy zmianie statutu Związku musi być jednomyślność. Dlatego moje kolejne propozycje i działania związane są ze zmianą tego głupiego i chorego dla mieszkańców Brzegu układu.
 
Pan Henryk Wujek mówi, że nowy Burmistrz Brzegu sobie z tym poradzi i nie powinniśmy zmieniać działającej od kilkunastu lat współpracy w ramach EKOGOKU.
– Tym się różnimy. Jeśli ja będę Burmistrzem Brzegu, na pewno nie dopuszczę do dalszego rabowania kieszeni mieszkańców! Nie rozumiem, dlaczego pan Wujek dąży do utrzymania niekorzystnej dla mieszkańców miasta umowy? Pewnie jest w tym jakaś jego logika, ale na pewno nie ma to nic wspólnego z dobrem naszego miasta. Gdyby tak było, nie podpisano by takiej patologicznej i skandalicznej umowy. Obecnie od kilku lat miasto Brzeg nie dokłada złotówki do Związku. To jest efekt naszej ciężkiej pracy i naprawiania błędów pana Wujka i jego kolegów z ówczesnego Zarządu Miasta, współtwórców Towarzystwa Rozwoju Ziemi Brzeskiej. Chcemy zlikwidować Związek, ponieważ obecnie jest na to zgoda wszystkich gmin. Na zgromadzeniu EKOGOK-u w tym roku przez aklamację podjęto decyzję, by zarząd przygotował takie działania. Ja dzisiaj wykonuję wolę zgromadzenia, aby zamknąć tą chorą sytuację, w której miasto Brzeg wykładało wielkie pieniądze na działalność Związku. Dzisiaj za inwestycje, jakie mają miejsce na składowisku, mieszkańcy nie płacą ani złotówki. To skutek m.in. mojej pracy, ale także kolegów z innych gmin zrzeszonych w EKOGOK-u. Efekt naszej pracy, wbrew wyznaczonej i lansowanej w latach 90., doktrynie pana Wujka „dogadywania się”. Zresztą w latach 90. „dogadywano się” w różnych kwestiach. Między innymi z Energetyką Cieplną Opolszczyzny. Do dzisiaj trwają spory z ECO, a przecież nasza spółka działa od 2003 roku. Efektem umów zawieranych m.in. przez pana Wujka są właśnie problemy miasta z odzyskaniem pieniędzy od opolskiej spółki. Cały czas o to walczymy. Inny przykład: w 2005 roku, będąc prezesem spółdzielni mieszkaniowej, za zgodą wszystkich organów spółdzielni, przekazał w jej imieniu wszystkie sieci wewnętrzne dla ECO. I to jest, oczywiście, „super rozwiązanie”, ponieważ pan prezes umie się przecież „dogadywać”. Efekt tego jest taki, że dzisiaj spółdzielcy płacą za wytwarzanie ciepła, za przesył ciepła dla spółki BPEC, a mieszkańcy osiedli, gdzie przekazano sieci ciepłownicze dla ECO płacą dodatkowo ekstra-opłatę przesyłową dla ECO. Taki jest oto interes, widziany oczami pana Henryk Wujka. Gdyby natomiast przekazano sieci do naszej spółki miejskiej, wszyscy płaciliby jednakową opłatę, taką jak mieszkańcy miasta, bez dodatkowej opłaty przesyłowej. Zatem mieliby tańsze ciepło. Podobnych przykładów jest więcej. Podobnych przykładów dziwnych decyzji jest więcej. Np. pan Henryk Wujek był wiceprzewodniczącym Brzeskiego Stowarzyszenia Promocji Zdrowia, ale w Zarządzie tego Stowarzyszenia było wielu członków TRZB. Podjęli takie decyzje dotyczące wydawania pieniędzy i zaciągania kredytów, że dzisiaj to Stowarzyszenie ma problemy finansowe, a byli decydenci „uciekli” od odpowiedzialności, wmawiając opinii publicznej, że temu winny jest Burmistrz Brzegu. Dlaczego? Bo nie zgodził się na pokrywanie publicznymi pieniędzmi mieszkańców miasta błędów tych działaczy. Podobnie jest z Klubem Sportowym Odra Brzeg (koszykówka), dzisiaj „Odra w likwidacji”. To działacze tego Stowarzyszenia naobiecywali we wniosku o dotację gminną, podpisali umowy i ich nie dotrzymali, a pieniądze wydali. Do dzisiaj nie chcą ich zwrócić, a wmawiają, że winny upadkowi koszykówki ekstraklasowej w Brzegu jest Burmistrz. A ja nie zgodzę się, by pieniędzmi pochodzącymi z podatków pokrywać nieudolność, puste obietnice stowarzyszeń, nawet gdy ich działacze są ważnymi działaczami TRZB. Wracając jednak do EKOGOK-u, to jego istnienie w przyszłości nie ma kompletnie znaczenia. Czy Lewin Brzeski albo Olszanka należą do jakiegoś związku? A czy mają problem z miejscem, do którego wywożą odpady? Nie! Pan Wujek powinien zrozumieć przepisy nowej ustawy, że dzisiaj kompletnie nieopłacalne jest posiadanie takiego związku. Wozi się odpady komunalne tam, gdzie wyznaczają to przepisy. Dzisiaj mamy duże inwestycje na składowisku, a mieszkańcy nie dopłacają tam ani złotówki. Zatem niech pan Wujek nie straszy mieszkańców, że będą problemy. Nic takiego się nie stanie. Tymczasem – o czym nie mówi pan Wujek – gmina wiejska Oława już rok temu podjęła decyzję o wystąpieniu z tego związku. A ponadto polska mądrość mówi, że żeby się napić piwa, nie trzeba kupować całego browaru. Dlatego nie jest już potrzebny Związek EKOGOK, taką opinię podzielają wszyscy przedstawiciele gmin zasiadający w tym Związku.
 
Dziękuję za rozmowę.
 
 

 

 

 

Nie zapomnij udostępnić: