- Urząd Miasta w Brzegu - https://brzeg.pl -

Rozmowa z Burmistrzem Brzegu Wojciechem Huczyńskim o funkcjonowaniu Urzędu Stanu Cywilnego i zarzutach Wojewody Opolskiego dotyczących władz miasta

 

 
W wywiadzie udzielonym mediom Wojewoda Opolski mówi, że Brzeg jest miastem precedensowym w skali kraju, w sprawie działalności Urzędu Stanu Cywilnego. Twierdzi, że Burmistrz Brzegu ogranicza dostęp do tych usług swoim mieszkańcom.
 
– Pan Wojewoda kłamie. Zwyczajnie świadomie wprowadza brzeżan w błąd…
 
To mocne oskarżenia.
– Mocne, ale sprawa jest naprawdę poważna. Tymczasem pan wojewoda –  i powtórzę to przed sądem i gdziekolwiek tylko będzie trzeba – kłamie, mówiąc, że to ja ograniczam dostęp do usług Urzędu Stanu Cywilnego. Po pierwsze nigdzie nie są wyznaczone ustawowe godziny, w których istnieje obowiązek przyjmowania obywateli, a po drugie za finansowanie realizacji tych zadań odpowiedzialny jest właśnie Wojewoda, a nie burmistrz Brzegu. Dla porównania Urząd Wojewódzki też jest zamknięty dla obywateli po godzinie 15.00, czyli Wojewoda utrudnia dostęp obywateli do swoich usług, a i w Polsce jest wiele Urzędów przyjmujących obywateli krócej niż 40 godzin w tygodniu. U nas przyczyna leży gdzie indziej, czego już pan wojewoda nie mówi. Jak już wspomniałem chodzi o pieniądze i tu zachowanie Wojewody jest skandalem. Żąda od gminy Brzeg wykonywania zadań zleconych, przy czym część tych zadań musimy wykonywać na rzecz mieszkańców Skarbimierza. Jednak nie chce przekazywać nam pieniędzy niezbędnych do ich wykonania. To tak jakby od pracownika wymagać wykonywania pracy, a płacić mu wynagrodzenie tylko za połowę jego pracy. To jest skandal! Zdaję sobie sprawę, że pan Wojewoda stosuje zasadę komunistycznego rzecznika rządu, pana Jerzego Urbana, który mówił, że rząd się wyżywi. W domyśle oczywiście rozumiejąc, że reszta społeczeństwa jest mniej ważna.   A jak widać obecnie, ta zasada wcielana jest w życie, bowiem na zadania zlecone brak jest pieniędzy. Wojewoda nie może przekazać pieniędzy na chociażby dodatkowy etat, czyli około 2000 zł miesięcznie, ponieważ ministrowie zapraszają się wzajemnie na obiady, które kosztują około 1000 zł. I to za jeden obiad! Szkoda rezygnować z takich przyjęć kosztem zapewnienia prawidłowego oraz zgodnego z ustawą finansowania zadań zleconych, na które burmistrz nie może, bo nie ma takiego prawa, wydawać środków własnych gminy. Wojewoda Opolski stoi na straży interesów rządu, między innymi, by nie zabrakło na „wypasione obiadki” panów ministrów. Przecież minister nie może jeść obiadu za 20-25 zł, tak jak jedzą inni urzędnicy w stołówce Kancelarii Premiera. Szczególnie, że tam trzeba płacić samemu, a nie z pieniędzy podatnika.
 
Mocne słowa.
– Tak, ale człowieka szlag trafia, kiedy od wielu lat piszę pisma w sprawie niedofinansowania zadań zleconych do Wojewody, a ten nic nie robi. Od dwóch lat zacząłem pisać pisma do Ministrów i Premiera. Oprócz nielicznych odpowiedzi od Ministrów, mówiących o kompetencjach w innych sprawach oraz o braku środków, nie zrobiono nic w tej sprawie. Dlatego Gminy Brzeg nie stać na finansowanie zadań zleconych, na które rząd nie ma pieniędzy, a ministrowie tego rządu zapychają swoje delikatne brzuszki jedząc wyszukane dania, popijając drogimi winami. Taki jeden posiłek dla dwóch kumpli-ministrów kosztuje tyle, co opłacenie jednego dodatkowego miesięcznego etatu w urzędzie.
 
Nie przesadza pan, porównując te dwa wydatki?
– Absolutnie nie. Ja rozumiem, że czasem trzeba zaprosić jakiegoś kontrahenta na posiłek. W Brzegu też czasami tak czynię. Ale najczęściej płacę z własnej kieszeni, ponieważ nie mam w budżecie takiego funduszu reprezentacyjnego. Ale nawet, kiedy inne samorządy taki fundusz mają, to jeszcze nic w tym złego. Ale skandalem byłoby to, gdybym razem np. z panem starostą chcąc sobie pogadać, nawet o sprawach służbowych, zapraszalibyśmy się wzajemnie na posiłki popijane drogimi winami, a rachunki rozliczali w Starostwie Powiatowym czy w Urzędzie Miasta.
 
W oficjalnych komunikatach wojewoda twierdził, że Brzeg dostał w ostatnim roku ok. 30% więcej pieniędzy na USC niż wcześniej przez ostatnie lata. Mimo tego nadal brakuje pieniędzy?
– Wojewoda z dyrektorem gabinetu panem Szymonem Ogłazą twierdzili, że Brzeg dostał w tym roku największy wzrost finansowania ze wszystkich gmin województwa i jeszcze Burmistrzowi jest mało. A w ten sposób zrównano poziom dotacji na zadania zlecone z innymi gminami w regionie i tylko Huczyński narzeka. Tak, narzekam, ale powiedzmy sobie jasno: ZGODNIE Z PRAWEM TO WOJEWODA MA ZAPEWNIĆ ŚRODKI FINANSOWE W WYSOKOŚCI WYSTARCZAJĄCEJ DO ICH WYKONYWANIA, a Wojewoda sam przyznaje, że zadania tego nie wykonuje. Ba, nawet nie jest w stanie określić o jakiej wielkości pieniądze chodzi. Czyli sam sobie wystawia świadectwo niefrasobliwości i lekceważenia swoich obowiązków. Ale wróćmy do zwiększenia środków dla Brzegu. Dla zobrazowania tego podam taki przykład. Powiedzmy, że obecnie wszystkie gminy traktowane są jednakowo, czyli np. dostają po szklance wody. Ale, żeby Brzeg dostawał tą szklankę wody w roku obecnym, musiano temu miastu do szklanki dolać najwięcej wody spośród wszystkich opolskich gmin. A z tego wynika, że w latach ubiegłych Brzeg otrzymywał najmniej wody w szklance w całym województwie opolskim. Czyli był świadomie i z premedytacją szykanowany. I żadne prośby oraz pisma nie zmieniały tej sytuacji, a dopiero nagłaśnianie tej sprawy w Polsce oraz moje konsekwentne działanie doprowadziło do likwidacji szykan. Chociaż tym samym naraziłem się już na zarzut ze strony Dyrektora Gabinetu Wojewody Opolskiego pana Szymona Ogłazy, którzy publicznie zarzucił mi przestępstwo szantażu. Tak to wygląda, że dochodzenie swoich przynależnych praw nazywa się szantażem. Tak, jak w głębokich latach PRL-u. Ale widać, skąd Wojewoda ze swoim gabinetem bierze przykład. Dzisiaj domagając się praw dla miasta Brzeg jestem szantażystą, a jutro metodą władz kremlowskich zapewne przez kolegów Wojewody Opolskiego będę nazywany faszystą.
 
Cały czas mocne słowa.
– Tak, ale gdy przez trzy – cztery lata mówiłem językiem ugrzecznionym, pisałem, prosiłem to Wojewoda lekceważył całkowicie swoje obowiązki w tym zakresie. To może te mocne słowa poruszą Wojewodę, zacznie wreszcie coś robić i realizować swoje ustawowe obowiązki, a nie tylko dbać o pełne brzuszki swoich kolegów ministrów, jedzących wykwintne dania, za koszt których niejednokrotnie żyje wiele kilkuosobowych rodzin . Nie przez jeden dzień, ale jeden miesiąc.
 
O sprawie było głośno już cztery lata temu. Do dzisiaj, jak widać, nic się nie zmieniło?
– Właśnie! Pan wojewoda oczywiście o tym nie mówi. Niech wyjaśni zatem, dlaczego brzeżanie muszą płacić za mieszkańców gminy Skarbimierz? Dlaczego zamiast przeznaczyć pieniądze na dodatkowe miejsca w żłobku muszę, jako Burmistrz, wydawać fundusze na finansowanie spraw załatwianych przez mieszkańców sąsiedniego Skarbimierza? Te kwestie od wielu lat pozostają bez odpowiedzi.   Lepiej bowiem oskarżyć burmistrza o celowe ograniczanie swoim mieszkańcom dostępu do USC niż pokazać, na czym – tak na prawdę – polega problem.
 
Przecież Skarbimierz może mieć własny USC?
– Może, ale Wojewoda ogranicza koszty i woli, aby te zadania wykonywał, ale i finansował Brzeg. Czy to przez zwykłą mściwość, że koledzy partyjni pana Wojewody nie wygrali wyborów w Brzegu? Czasami zaczynam twierdzić, że tak. Ponieważ za dużo zdarzeń jest takich, w których widać szykany, ale i groźby w stosunku do Brzegu. Otóż w 1991 roku, kiedy nastąpił podział gminy na miejską i wiejską, ustalono niezgodnie z prawem, że miejski USC będzie obsługiwać dwie gminy. W 2010 roku, analizując koszty, okazało się, że my wydajemy bardzo dużo pieniędzy na USC, a sąsiednia gmina nie za bardzo chce się dołożyć do tej działalności. Przystaliśmy obsługiwać mieszkańców Skarbimierza. Wtedy wojewoda natychmiast wydał zarządzenie, że mamy nadal świadczyć usługi dla tych mieszkańców, ale nie dołożył nam nawet złotówki. Sprawa nie została załatwiona i nadal brzeżanie płacą za Skarbimierz. To jest ewenement na skalę kraju! To jest arogancja władzy. Podam inny przykład: jeśli ktoś ma rodzinę i np. pracuje u pana wojewody. Pracuje, a dajmy na to, pan wojewoda powie, że nie płaci mu pensji, bo nie zaplanował tego w budżecie. Wówczas pojawia się problem, że taka osoba nie może utrzymać rodziny, bo choć pracuje, to w praktyce nie dostaje za to wynagrodzenia. I co? Co powie wtedy Wojewoda, że ten człowiek jest zły bo nie potrafi utrzymać rodziny? Że nie chce dziecku zapewnić odpowiedniego wyżywienia i będzie pomstował na taką osobę, że nie jest godnym ojcem. A przecież problem leży gdzie indziej. I tak jest właśnie w przypadku Brzegu. To jest swojego rodzaju feudalizm, jaki proponuje pan wojewoda. Musimy pracować, ale pieniędzy za to nie będzie, a jak zapewnicie inne potrzeby (wynikające z zadań własnych) dla swoich rodzin czy mieszkańców miasta, to nie jego problem. Byle na obiadek za 1000 zł, a nie za 25 zł starczyło ministrom.
 
Jak wygląda obecnie finansowanie USC?
– Dwa lata temu zwróciliśmy się do opolskich gmin z prośbą o przedstawienie nam kosztów działalności USC i wysokości dotacji przekazywanej na ten cel przez wojewodę. Prosiliśmy o obliczenie, czy te pieniądze wystarczają na pokrycie kosztów działalności USC. Okazało się, że poza wyjątkami, niemal wszystkie gminy dopłacają do funkcjonowania USC. Oczywiście, urząd wojewódzki i pan Wojewoda nie miał takich danych, co pokazuje jeszcze jeden aspekt tej sprawy: tak naprawdę pan Wojewoda nie wie, ile kosztuje obsługa zadań zleconych w regionie. A wystarczyło tylko poprosić o takie dane gminy. Moim zdaniem, pan Wojewoda nie ma zielonego pojęcia o rachunku kosztów, a z tego wynika, że i o kosztach funkcjonowania systemu, za którego finansowanie osobiście odpowiada. Podstawową rzeczą jest zrobienie analizy finansowanej i zweryfikowanie, czy koszty nie są zbyt duże itp. Wtedy można by mówić o rzetelnych kosztach, które następnie zostałyby przedstawione rządowi. Żenującym faktem jest natomiast sprawa z końca minionego roku, kiedy to służby wojewody w jego imieniu przysłały do gmin „algorytm wyceny usług w USC”. Zgadzam się z tym, że powinna być wyceniana tak usługa. Niestety, wzory matematyczne były obarczone podstawowymi błędami, dlatego wychodziło, co udowodniłby nawet uczeń na poziomie gimnazjalnym, że ze złotówki wychodziły miliony. To była jakaś kompletna bzdura. Powiadamiałem o tym pana Wojewodę, ale oczywiście wszystko zostało zlekceważone. Pokazało to kompletne nierozumienie tematu przez Wojewodę, ignorancję, a także traktowanie obywateli, jak ludzi pozbawionych własnego rozumu, którzy muszą akceptować bzdurne, a wręcz idiotyczne, wyliczenia urzędników wojewody. Tylko, że wojewoda opolski też je akceptuje. Ponadto mówiliśmy o wycenie usługi, tymczasem urzędnicy wojewody rozmawiali o podziale pieniędzy ze względu na liczbę zadań. Tak wygląda hipokryzja wojewody. Na koniec podam fakty, czyli posłużę się liczbami, ponieważ w przeciwieństwie do Urzędu Wojewódzkiego, my rozmawiamy w oparciu o realne dane. Zatem tylko w 2013 roku kwota dotacji na całość zadań zleconych, w tym z USC wyniosła dla Gminy Brzeg 292.111 zł, natomiast koszty wykonania tych zadań zamknęły się sumą 479.097 zł i 3 gr., w tym koszt USC to 325.507 zł i 5 gr. Zatem do dotacji dopłaciliśmy ponad 180 tys. zł. Tylko za sześć miesięcy tego roku koszt finansowania zadań zleconych wyniósł już 239.057 tys. zł i 77 gr., przy przekazanej kwocie dotacji do końca czerwca na poziomie 176.219 zł i 8 gr. Zatem już widać, ile będziemy musieli dopłacić. I proszę się nie dziwić moim ostrym słowom, ponieważ powtórzę to po raz kolejny: jeśli ktoś tu zawinił to osoba, która powinna dbać o właściwe finansowanie tych zadań, a zatem pan Wojewoda.
 
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: Tomasz Dragan, UM w Brzegu.