- Urząd Miasta w Brzegu - https://brzeg.pl -

Rozmowa z Wojciechem Huczyńskim, Burmistrzem Brzegu o trwającym zamieszaniu wokół nowego prawa „śmieciowego”, obowiązkach zarządców nieruchomości wobec lokatorów oraz roli gminy w procesie odbierania odpadów komunalnych.

 

 

 
Załóżmy, że mieszkam we wspólnocie mieszkaniowej, która ma zarządcę…
– To powinien pan złożyć u niego stosowne oświadczenie, a nie deklarację o liczbie osób mieszkających w gospodarstwie domowym. Nie deklarację uchwaloną przez Radę Miejską, a oświadczenie. Ta sama procedura dotyczy lokatorów spółdzielni mieszkaniowych. Następnie zarządca lub spółdzielnia powinna złożyć w Urzędzie Miasta jedną zbiorczą deklarację i przekazać opłatę.
 
Czyli nie muszę chodzić do urzędu i stać w kolejce do kasy?
– Dokładnie. W takim przypadku nie ma potrzeby chodzenia do urzędu. Zresztą, to żadna nowość, bowiem dla lokatorów spółdzielni mieszkaniowych, czy osób mieszkających we wspólnotach posiadających zarządców, tak naprawdę nic się nie zmieniło. Przed wprowadzeniem nowych przepisów „śmieciowych” zarządcy lub zarządy spółdzielni załatwiali wszystkie formalności związane z opłatami, wywozem śmieci i pojemnikami. Teraz jest dokładnie tak samo. Z tą różnicą, że zamiast rozliczać się z firmą odbierającą śmieci, zarządcy lub przedstawiciele spółdzielni, załatwiają formalności – w imieniu swoich lokatorów – w urzędzie miasta.
 
Skoro jest to takie jasne dla wszystkich, dlaczego spółdzielnia mieszkaniowa i niektórzy zarządcy nadal odsyłają lokatorów do Urzędu Miasta i Burmistrza Brzegu, aby ten załatwił formalności, przyjął deklaracje oraz ustawił kosze pod blokami?
– Sam jestem zaskoczony. Wyjaśniałem to wiele razy i zrobię to po raz kolejny: zapisy ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach określające, kto jest właścicielem nieruchomości nie zmieniły się od początku powstania tych przepisów, czyli od kilkunastu lat. Do wprowadzenia nowych zasad gospodarowania odpadami w dniu 1 lipca 2013 roku, wszystko działało. Zarządcy wspólnot i zarządy spółdzielni sami załatwiali sprawy związane z gospodarowaniem odpadami pobierając od mieszkańców stosowne wynagrodzenie, między innymi za te czynności. I nagle, po 1 lipca okazało się, że nie będą tego robić, ponieważ inaczej interpretują pojęcie właściciela nieruchomości. Dlaczego? Co takiego się stało? Przecież to oni prowadzą sprawy swoich lokatorów! Co więcej: Biuro Analiz Sejmowych, czyli prawnicy organu, który stanowi prawo w Polsce, Regionalna Izba Obrachunkowa oraz Ministerstwo Środowiska, twierdzą, że należy robić tak, jak było dotychczas. Zarządcy wspólnot i zarząd spółdzielni powinni zebrać oświadczenia od swoich lokatorów i przekazać dane w postaci deklaracji do Urzędu Miasta. Następnie muszą zabezpieczyć odpowiednią liczbę pojemników na odpady. Przykładowo: jeśli właściciel nieruchomości deklaruje, że segreguje odpady, powinien mieć do dyspozycji cztery pojemniki. Ubolewam, że Spółdzielnia Mieszkaniowa „Zgoda”, mimo podpisanego wcześniej z nami porozumienia dotyczącego załatwiania formalności „śmieciowych” w imieniu swoich lokatorów, nie wywiązuje się z tego obowiązku. Ma jakieś swoje interpretacje prawa. To przykre, ponieważ lokatorzy są wprowadzani w błąd. Każe im się krążyć bez sensu od biur Spółdzielni do urzędu, gdzie tak naprawdę nie mogą załatwić sprawy, ponieważ od tego jest właśnie spółdzielnia. Wmawia się lokatorom, że to burmistrz czy urzędnicy są źli i nie chcą im pomóc. Tymczasem część zarządców zrozumiała już, że to oni powinni wykonywać te obowiązki, dlatego tutaj sytuacja zaczyna się normalizować. Niestety spółdzielnia „Zgoda” w ostatnim czasie wysłała informacje, że sprawy „śmieciowe” należy załatwiać w Urzędzie Miasta.
 
Mieszkańcy dowiadują się też od swoich zarządców, że to Burmistrz Brzegu powinien postawić im pod domem pojemniki na śmieci. Na niektórych osiedlach wciąż brakuje odpowiedniej liczby kontenerów.
– To kolejne nieporozumienie. Mieszkańcy segregują odpady, a potem wskutek opieszałości zarządcy marnuje się ich pracę. Nie rozumiem tego! Po to są zarządcy, aby dbać o takie sprawy. Wcześniej nie było z tym problemów. Jan Kowalski z czwartego piętra w bloku X załatwiał sprawę ze śmieciami w spółdzielni i tam wnosił opłatę. Następnie to nie Jan Kowalski, a spółdzielnia, podpisywała umowę z firmą zajmującą się wywozem odpadów. Teraz Jan Kowalski z bloku X również powinien załatwiać formalności w spółdzielni. Informuje, ile mieszka u niego osób, a potem dba, aby wyrzucić nieczystości do właściwego pojemnika. I to jest jedyny dodatkowy obowiązek dla lokatora. Spółdzielnia natomiast powinna zapewnić odpowiednią liczbę pojemników. Powtórzę to po raz kolejny: to spółdzielnia przedstawia jedną zbiorczą deklarację do Urzędu Miasta. Natomiast Urząd w przetargu wybiera firmę wywożącą odpady.
 
Skąd zatem twierdzenie ze strony spółdzielni czy zarządców, że to Burmistrz ma ustawić kosze?
– Nie wiem. Być może, jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Z tego, co wiem żaden zarządca nie obniżył, w związku z wprowadzeniem nowych przepisów, pobieranych przez siebie opłat za usługi dotychczas wykonywane. Nie muszę chyba mieszkańcom wyjaśniać, że coś tu jest nie tak. Z jednej strony pobiera się opłaty za zarządzanie, a z drugiej-jeśli pojawiają się jakieś obowiązki-odsyła się mieszkańca, by sam załatwiał sprawy z Urzędem Miasta. Z tego co słyszę, niektórzy zarządcy dokładają jeszcze opłaty za rzekome zarządzanie w sprawie wprowadzania nowych przepisów śmieciowych. Dlatego apeluję do mieszkańców: rozliczcie te sprawy dokładnie i sprawdźcie, za co są pobierane opłaty. Proszę nie dać się wmanewrować pod pozorem, że to niby Urząd Miasta lub Burmistrz Brzegu każe coś dodatkowo płacić. To oczywista nieprawda, dlatego powinno się to wyjaśnić u swoich zarządców.
 
W Brzegu są już kontrole „śmieciowe”, sprawdzające, czy mamy pojemniki i czy segregujemy odpady. Co będzie, jeśli okaże się, iż zadeklarowaliśmy selektywną zbiórkę, a mamy jeden kosz?
– To będzie problem. Jako Burmistrz Brzegu jestem zobowiązany ustawą do skontrolowania, czy nowe przepisy są właściwie wprowadzane i respektowane. Krótko mówiąc, czy mieszkańcy segregują odpady tam, gdzie zadeklarowano selektywną zbiórkę i czy wspólnoty lub spółdzielnie mieszkaniowe zapewniły pojemniki na odpady. Mnie z tego będzie rozliczać Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska oraz Regionalna Izba Obrachunkowa. Nie mogę odpowiadać za niedopełnienie obowiązków przez zarządców.
 
Kontrole objęły na razie przedsiębiorców i handlowców.
– Teraz rozpoczną się tam, gdzie jest największa liczba mieszkańców. Myślę głównie o spółdzielni „Zgoda”, która nie zapewniając odpowiedniej liczby pojemników powinna płacić za śmieci niesegregowane. Nasza kontrola sprawdza stan faktyczny, a następnie ja wydaję decyzje o tym, że w danym bloku jest określona liczba gospodarstw domowych, które mimo zadeklarowanej segregacji, tego nie przeprowadzały. To łączy się oczywiście z ustaleniem właściwej stawki, czyli nałożeniem właściwej opłaty, która powinna wpłynąć na konto miasta. Potem będzie oczywiście ścieżka odwoławcza od tej decyzji do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w przypadku, kiedy adresat decyzji nie zgodzi się z jej postanowieniem. Jednak, jeśli będziemy mieli dowody na potwierdzenie faktów, w oparciu, o które decyzja została wydana, uchylenie jej będzie niemożliwe. O czym już teraz uprzedzam lokatorów. Co z tego, że lokatorzy sumiennie segregowali śmieci, jeśli na skutek opieszałości zarządcy, nie mieli odpowiednich pojemników i wyrzucali wszystko do jednego kosza.
 
Co mają robić lokatorzy, aby zapobiec takiej sytuacji?
– Dlatego dzisiaj o tym głośno mówię, ponieważ mieszkańcy nie są tutaj niczemu winni. Należy domagać się wyjaśnień do spółdzielni czy zarządców. I to już teraz. Apelować, aby jak najszybciej ustawiono odpowiednią liczbę pojemników, aby spółdzielnia i zarządcy przekazywali opłaty zebrane od swoich lokatorów do Urzędu Miasta. Proszę sobie wyobrazić, co będzie, jeśli SKO uzna, iż nasza decyzja była zasadna, ponieważ faktycznie potwierdzi się, że tych pojemników nie było. Okaże się, że musimy np. od spółdzielni wyegzekwować, powiedzmy, ok. 150 tys. zł miesięcznie. A minęło już 6 miesięcy Założę się, że wtedy zarząd spółdzielni ponownie powie, że winny jest burmistrz, a nie zarząd spółdzielni. A będzie to kwota około 900.000 zł.
 
Zapłacą lokatorzy?
– Każdy mieszkaniec spółdzielni, czy wspólnoty mieszkaniowej powinien mieć zaufanie do swoich zarządców, którzy z definicji powinni pracować w ich interesie. Mieszkańcy nie muszą znać się na przepisach itp. Od tego mają właśnie spółdzielnię i zarządców. Za to właśnie ponoszą opłaty. Ale oczywiście, powinno się to robić rzetelnie, aby nie narażać mieszkańców na straty. Tak może być właśnie w tej sytuacji. Jeśli okazuje się, że zarządcy nie wykonują swoich obowiązków, to, moim zdaniem, nie znają się na tej profesji. Dlatego też można zmienić zarządcę czy zarząd.
 
Opłaty śmieciowe. Czy to koniec wypełniania deklaracji, podwyżek lub obniżek kwot?
– W związku z nowymi stawkami opłat trzeba dokonać korekty składanych wcześniej deklaracji. Nie jest to wymysł radnych ani burmistrza. Takie są przepisy, które na szczęście mają być zmienione. W przyszłości deklaracje mamy składać tylko raz. Potem, oczywiście, mają być tylko korekty, jeśli np. będziemy chcieli zacząć segregować, a wcześniej tego nie robiliśmy. Mam nadzieję, że obecne składanie deklaracji będzie ostatnim. Natomiast stawki opłat śmieciowych zależą od kilku elementów. Składają się na to koszty składowania na wysypisku, paliwo przewoźnika i koszty obsługi wywozu odpadów. Dlaczego było takie zamieszanie od początku minionego roku? Po prostu radni wzięli wysokość stawek z sufitu, nie dostosowując do tego regulaminu wywozu odpadów. Opłaty wnoszone przez mieszkańców nie pokrywały tych kosztów, zbyt dużej częstotliwości wywozu odpadów. Poza tym, niestety wiele osób, w tym duża część zarządców i spółdzielnia mieszkaniowa „Zgoda” twierdziły, że nie trzeba wpłacać u nich tylko u nas. Zatem mniej pieniędzy trafiało z opłat śmieciowych do Urzędu Miasta, ponieważ wiele osób tak naprawdę nie wiedziało, co ma robić. W tej chwili sytuacja zaczyna się normalizować i jedynie, jak na razie, praktycznie Spółdzielnia Mieszkaniowa ZGODA -mimo porozumienia z nami w tej sprawie-wprowadza dalej w błąd mieszkańców. Jeśli zatem do systemu śmieciowego trafi tyle pieniędzy ile planowaliśmy wszystko będzie w porządku. Być może nawet będzie można   obniżyć te opłaty. Nie ukrywam, że na to właśnie liczę. Jeśli będziemy bowiem np. sortować odpady sumiennie, to będziemy mogli mieć niższą cenę za składowanie na wysypisku. Wówczas będziemy-mam nadzieję-mogli obniżyć cenę.
 
Pytał: Tomasz Dragan, UM w Brzegu.